Mieszany Haul Zakupowy

By chuckylucky19 - wtorek, września 18, 2018

Witajcie Kochani!

Jak tam pierwsze tygodnie nauki? Już macie dosyć szkoły i znowu chcecie wakacje? Na szczęście mam ten fart i od tego roku zaczynam studia, a co za tym idzie mój rok szkolny będzie trwał od października. Ale nie powiem, że przez początek września odpoczywałam, jak to zwykle ja, wkopałam się w niezły "burdel". Rozpoczęłam nową pracę, niestety trafiłam tam na trudny okres, gdzie musiałam pracować więcej niż chciałam, dobrze jednak że to co robię bardzo mnie się z czasem spodobało i serio to pokochałam. Dziś przychodzę do Was, z czymś, czego już na blogu dawno nie było, mianowicie ogromny haul. Teraz jak widzę ile rzeczy się uzbierało to lekko mnie to przeraża i i tak podzielę ten post na dwie części bo jedna to by była już przesada. Lecz cóż, powiedziałabym, że tym razem jest taka różnorodność, że dla każdego znajdzie się coś fajnego. Zapraszam zatem do dalszego czytania :)





1) Pędzelki- To właściwie od nich zaczęło się moje zakupowe szaleństwo, zobaczyłam je na jednym z profili na instagramie i od razu się zakochałam. Jeszcze wiadomość o tym, że Biedronka wprowadziła takie pędzelki już w ogóle mnie zaskoczyła. Oczywiście zdobycie ich nie należało do najprostszych, musiałam przejechać kilka sklepów, bo wszędzie były wyprzedane. Już miałam się poddać, ale w ostatniej najmniej spodziewanej lokalizacji je znalazłam. Z tego, co pamiętam to na nie była dodatkowo promocja, że jeśli kupiliśmy 2 to wychodził nam drugi pędzelek 40% taniej.





2) Mgiełka- Też tak macie, że jak coś Wam się kończy to od razu seriami? Właśnie skończyły mnie się moje ulubione perfumy i jedne i drugie. Już od jakiegoś czasu myślałam o kupnie mgiełki, ale że one masakrycznie szybko mi się zużywają, to nie chciałam inwestować w jakieś drogie produkty. Tą akurat kupiłam spontanicznie w Biedronce za 10zł i w ogóle nie żałuję. Mgiełka pachnie cudownie, letnio i bardzo świeżo. Od razu po spryskaniu się nią, humorek mnie się poprawia. Muszę przyznać, że zapach bardzo długo się utrzymuje. 





3) Maseczki- Tak jest moi drodzy, maseczkowa faza ogarnęła nawet mnie. Dosłownie oszalałam przy kupowaniu ich, nie mogłam się powstrzymać, bo wszystkie wyglądały na bardzo fajne. Już niektóre z nich przetestowałam i muszę przyznać że są rewelacyjne, sprawdzają się w 100 procentach. Dodatkowo na przykład ta kokosowa pachnie po prostu wręcz bosko. Większość maseczek kupiłam w Lidlu, bo tam teraz chwilowo je mają dostępne w ofercie i to nawet po niezłej cenie. Najbardziej jestem zauroczona w tej kokosowej, spieszcie się bo to edycja limitowana i szybko się wyprzedaje.




4) Teczka- W tym roku zamarzyłam sobie, żeby stworzyć "wyprawkę" do szkoły w pastelowych i marmurowych wzorach. dlatego nie mogłam przejść obojętnie wobec tej teczki. Jedyny plus powrotu do szkoły to szkolne zakupy i nie miałam ochoty rezygnować z nich w tym roku. Jeszce dokładnie nie wiem, co mi się przyda na studiach, ale słysząc różne opinie wiem na pewno, że taka teczka to mega plus. Będę jej używać przy kserówkach, których zapewne pojawi się duża ilość. Jest ona na taki klips i jak się otwiera, to pojawia się harmonijka z "szufladkami", do każdej z nich możemy włożyć inne kartki, przez co nasze notatki są bardziej zorganizowane. Najbardziej zaskoczyła mnie jej cena bo kosztowała ok 7 zł.




5) Organizer- Miałam problem z nazwaniem tego maleństwa, wiem że teraz zwykle ludzie trzymają swoje dokumenty, legitymacje i dowody w portfelu, ale ja mam zamiar kupić nowy i mniejszy, bo jednak nie wszędzie on się mieści. Dlatego też kupiłam ten własnie organizer, który jest swoją drogą przeuroczy i w nim będę przechowywać dokumenty. Stanowi to także dobre rozwiązanie, bo gdy portfel nam zaginie, to nie stracimy ważnych kart i legitymacji. A taki mały notesik możemy wrzucić do jakiejś przegródki i tyle. 




6) Pomadka So Chic- Zacznę od tego, że kolor ma po prostu bajeczny, na ustach daje nam przepiękny matowy efekt, dodatkowo na szczęście ich nie przesusza. Nakładanie jej to wręcz poezja, ma bardzo wygodny aplikator. Dodatkowo wystarczy mała ilość produktu i nie musimy absolutnie nic poprawiać. Niestety z tego co kojarzę są one dostępne tylko internetowo, przynajmniej jeśli chodzi o moje miasto. 





7) Pędzelek do różu- Dałam go do haulu, ponieważ wiedziałam, że wreszcie zapomnę o tym pędzelku i tyle z tego będzie. Ostatnio robiłam nareszcie porządki w szafie i przy okazji w prezentach z Meet Beauty( który był jakieś 3 miesiące temu). Znalazłam w niej wiele perełek w tym ten oto pędzelek, dobrze się składa, bo miałam akurat jechać po identyczny. Przed nim nie miałam jeszcze tego typu produktu i byłam ciekawa z czym to się je. Pochodzi on z firmy Ness, którą możecie dobrze kojarzyć z lakierami hybrydowymi do paznokci. Już zauważyłam, że bardzo wygodnie nakłada się nim róż, chociaż nie mogę się jeszcze przyzwyczaić. 




8) Ołówki- Przyznam się, że tu głównie zadecydował ich wygląd, nie potrafiłam ich nie kupić i mam nadzieję, że się przydadzą. Chociaż szczerze to ołówki są zawsze potrzebne, często wolę nimi pisać w zeszycie zamiast długopisem, bo chcę mieć ładne i staranne notatki, a często jednak zdarza się że szybko notujemy i wychodzą gryzmoły. Wiadomo, że to jest bardzo czasochłonne, ale i ma to swoje dobre strony, szybciej zapamiętamy ważne informacje. 




9 i 10) Piórnik i mazaki- W tym roku coś nastała moda na flamingi i kaktusy, wszędzie są dostępne teraz te wzory. Szczerze mi też się one bardzo spodobały, na szczęście ten piórnik jeszcze udało mnie się dostać, bo z tego, co wiem wyprzedały się w błyskawicznym tempie. Pokusiłam się o mniejszy egzemplarz niż rok temu, bo uważam że jednak dużo tam nosić nie będę. Jak za każdym razem, i teraz obiecuję sobie w duchu, że będę mieć porządne notatki. Należę do osób, które strasznie lubią używać kolorów przy nauce, lepiej mi się wtedy uczy. Mam nadzieję, że szybko ta staranność mnie się nie znudzi i wytrwam przy tym. 






11) Tusz do rzęs- Skończył mnie się mój ukochany tusz z Eveline, tak nawiasem mówiąc muszę wspomnieć, że ta firma ma bardzo fajne mascary po całkiem dobrej cenie. Dużo nasłuchałam się w internecie dobrego o tuszu z Loreala, a że nie miałam jeszcze od nich właściwie nic, to chciałam dać mu szansę. Kupiłam go na promocji w Hebe, bo jednak uważam że 60zł za tusz z drogerii to są jakieś żarty. Już troszkę go testowałam i widzę, że no efekt daje całkiem fajny, ale zdecydowanie jest nie wart tak wysokiej ceny, bo mamy wiele tańszych które sprawiają że nasze rzęsy wyglądają wręcz fenomenalnie. 




Mam nadzieję, że ten post bardzo Wam się spodobał, zachęcam do obserwowania bloga aby być na bieżąco i komentowania: Czy lubicie haule? Czy wolicie kosmetyczne zakupy czy mieszane? Który z produktów byście kupili? Czy chcecie więcej hauli?

Do zobaczenia Kochani! 


  • Udostępnij:

Podobne wpisy

14 KOMENTARZE

  1. Tę mgiełkę z wielką chęcią bym wypróbowała :D Organizer wygląda obłędnie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi się nie udało upolować pędzli z Biedronki niestety :( Mgiełki od nich też uwielbiam bo są rewelacyjne.
    Świetny piórnik upolowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że urzekło Cię wiele rzeczy z Biedronki! W tym roku mają coraz ciekawsze produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajne zakupy! Super

    Zapraszam do siebie w wolnej chwili,
    Miłego dnia, Bambi Boho xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Chętnie wejdę i tak ta pomadka to jedna z moich ukochanych

      Usuń
  6. Mam dwie mgiełki z biedronki ale tej co Ty masz u nas nie było.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow ile cudnych zakupów! Ta marmurkowa teczka skradła moje serce, gdzie ją dorwałaś? <3
    Pozdrawiam :*
    www.nataliasiejka.pl (klik)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z biedronki, jak sprawdzałam ostatnio to jeszcze w niektórych zostały :)

      Usuń